Co u mnie, czyli w drodze na zawody bikini fitness

Trochę rzadziej teraz tutaj bywam. Zaczął się nowy rok akademicki, zaczęłam nową pracę, a do tego dochodzą jeszcze treningi personalne. Czasami nie jest łatwo to wszystko pogodzić, ale jest coś przyjemnego w tym byciu ciągle ,,zalataną”. Wtedy czuję, że żyję 🙂 I nie ma czasu na jesienną chandrę ani wylegiwanie się na kanapie z kubkiem herbaty (albo szklaneczką czegoś mocniejszego).

Jeśli obserwujecie mnie na facebooku to już wiecie, że tydzień temu podjęłam współpracę z trenerem personalnym. Mam plan treningowy i dietetyczny, a trzy razy w tygodniu trenuję na siłowni. Wszystko to robię z myślą o wystartowaniu w przyszłości w zawodach bikini fitness. Jeszcze dużo pracy przede mną, ale jest to cel, który pozwala mi uparcie trwać przy swoich postanowieniach.

Zapraszam na mojego facebooka ta niedoskonała, aby być bardziej na bieżąco 🙂

Mój trener – Szymon Moszny, znajdziecie go na facebooku lub na jego stronce szymonmoszny.pl. Z czystym sercem mogę polecić, nie tylko jeśli chcecie przygotować się do zawodów, ale także w celu dobrania odpowiednich do Waszych potrzeb treningów i diety.

Moja dieta

27.10. – 10.11. Na początek przez 2 tygodnie dostałam dietę o kaloryczności 2400, czyli całkiem sporo. Ma to na celu przyśpieszenie metabolizmu. Trzema słowami – głodna nie chodzę. Na śniadanie jem to, co lubię: płatki owsiane lub jajecznicę. Obiad to zazwyczaj różne wariacje ryżu z kurczakiem, czasami wołowina lub wariant bez mięsa (naleśniki). Na kolację również płatki owsiane, tatar z łososia lub zupa krem. Pomiędzy posiłkami wafle ryżowe i koktajle na bazie jogurtu. Oczywiście wszystkie posiłki mają określoną gramaturę.

Z diety musiałam całkowicie wykluczyć cukier. Alkoholu lepiej unikać, ale sporadycznie można wypić, ważne by pamiętać o umiarze i wliczyć w dzienną kaloryczność. Piwa nie ruszam, najlepiej pić wino lub czystą wódkę 🙂 Wracając do cukru – należy się bardzo pilnować, ponieważ każda jego dawka wstrzymuje spalanie tkanki tłuszczowej z organizmu na długi czas. Więcej o cukrze pisałam tutaj.

Mój trening

Mam treningi personalne z Szymonem trzy razy w tygodniu w Mcfit. Są podzielone na upper body/lower body: dwa razy w tygodniu nogi i pośladki, raz plecy, barki i klatka piersiowa. Drugim treningiem na górne części ciała będzie pole dance, do którego wracam po krótkiej przerwie. Oprócz treningu siłowego robię interwały na bieżni – 1min spacer, 1min szybki bieg i tak 12min oraz 30 min aerobów na rowerku, schodach lub orbitreku (po godzinnym treningu). Na razie jest ciężko, często czuję się całkiem bez energii, wypompowana, ale wiem że to przejdzie. Mięśnie muszą się przyzwyczaić do wysiłku. Pamiętam o odpowiedniej regeneracji i rozciągam się.

W ten czwartek zmiana diety i cięcie kalorii, już nie będzie tak kolorowo 😀

Najważniejsze, że to co robię daje mi satysfakcję, chcę mi się chodzić na siłownię i przygotowywać zdrowe posiłki. Mam swój cel, wiem że się nie poddam nawet jeśli będzie ciężko lub ktoś mi powie, że to co robię jest bez sensu. Liczy się to, o czym my sami marzymy i czego potrzebujemy w życiu, a dopóki nikogo tym nie ranimy to nie bójmy się realizować naszych planów. 

A czy Wy wiecie czego pragniecie od życia? Życzę Wam dużo odwagi w realizacji swoich marzeń! 🙂

image
Ta Niedoskonała

 

Reklamy

7 thoughts on “Co u mnie, czyli w drodze na zawody bikini fitness

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s